Jedyne wyjście hipoteka

Złagodzenie polityki kredytowej banków sprawiło, że ostatnio o kredyty mieszkaniowe i hipoteczne było już o wiele łatwiej niż jeszcze kilka miesięcy temu. Szczególnie o kredyty w euro było stosunkowo łatwiej, bowiem banki preferowały właśnie tę walutę. Banki idąc śladem swej decyzji zdecydowały się na obniżenie marż oraz prowizji, a w wielu przypadkach na kredytowanie powyżej wartości nieruchomości. Była to swego rodzaju nowość, bowiem jeszcze do niedawna taka sytuacja była nie do pomyślenia. Taką żelazną granicą stawianą przed klientem był wkład własny w wysokości 20 procent. Teraz niektóre banki zdecydowały się kredytować nawet 10-20 procent powyżej wartości nieruchomości.
– Rzeczywiście zmiana polityki kredytowej banków dotyczyła przede wszystkim kredytów hipotecznych i mieszkaniowych. Banki zdecydowały się na złagodzenie warunków kredytowych i od razu przybyło im klientów, bowiem kredyt hipoteczny jest najlepszym sposobem na pozyskanie gotówki na zakup bądź budowę mieszkania, zakup działki lub też na inny cel inwestycyjny. Przede wszystkim na ten cel kredytobiorcy zabiegali o kredyty mieszkaniowe lub hipoteczne i teraz mogli zrealizować swoje plany. Prawdą też jest, że najczęściej były to kredyty w euro, bowiem były one najtańsze. Wprawdzie komisja nadzoru finansowego miała sporo zastrzeżeń do tej polityki banków, szczególnie o brak informacji na temat wahań kursowych, ale rynek był dość stabilny i nikt nie przypuszczał, że nagle tak to się wszystko zmieni – twierdzi znawca tego rynku.
I się zmieniło. W ciągu zaledwie kilku dni maja wartość złotego w stosunku do euro spadła o 4,5%. Podobna sytuacja jest na rynku kredytów we frankach szwajcarskich. A przecież kredyt hipoteczny jest najczęściej brany właśnie w euro oraz frankach, dlatego na kredytobiorców, którzy mają kredyty w obcej walucie padł strach, czy czasami nie powtórzy się sytuacja z czasów największego kryzysu. Wprawdzie analityce uspokajają, że nie należy wpadać w panikę, ponieważ wszystko powinno wrócić do normy, ale na razie nic na to nie wskazuje, że tak właśnie będzie. Jedno jest pewne, sytuacja w Grecji odbija się czkawka nie tylko Polakom, ale także wielu innym krajom europejskim. Poza tym przez cały czas idą w górę ceny paliw co ma niemal natychmiastowe odbicie na ceny towarów i usług. Mamy więc czego się bać, mimo zapewnień, że do sytuacji sprzed trzech lat nie powinno raczej dojść.
– Niepokój zaistniałymi wydarzeniami ma swoje uzasadnienie, dlatego nie należy dziwić sie reakcjom kredytobiorców, którzy już raz przerabiali ten temat. To właśnie podczas największego kryzysu wiele polskich rodzin znalazło się na skraju bankructwa. Mam nadzieję, że tym razem tak nie będzie. Sam również mam kredyt w euro i muszę go spłacać. Na razie jeszcze mogę, nie wiem jednak jak będzie za miesiąc czy dwa – powiedział jeden z kredytobiorców.