Po co nam rekomentacja T

Polityka kredytowa banków niestety nadal pozostaje niezmieniona i nadal o kredyty bankowe jest trudno. Wprawdzie banki obiecały złagodzić swoją politykę kredytową, ale na obiecankach jak na razie się skończyło. Mało tego, banki zapowiedziały, że jeszcze bardziej zaostrzą warunki dla kredytów długoterminowych, a złagodzą dla kredytów krótkoterminowych. Tymczasem jak się okazało zaostrzają warunki kredytów konsumpcyjnych, które z natury rzeczy bywają kredytami krótkoterminowymi. Gdzie więc sens a gdzie logika? Mało jednak tego. Właśnie komisja nadzoru finansowego debatuje nad wprowadzeniem kolejnych obostrzeń. Ma to być oczekiwana rekomendacja T. Jej celem ma być – jak zapisano – ograniczenie dostępu do kredytów osobom posiadającym już zobowiązania z tego tytułu oraz osobom o niższych dochodach. To znaczy, ze jeżeli zobowiązania kredytobiorcy przekroczą 50 procent jego miesięcznych dochodów kredyt takiemu delikwentowi nie zostanie udzielony. Jakie będą skutki wprowadzenia tych przepisów? Z pewnością spadnie ilość przyznawanych kredytów mieszkaniowych o około 5% oraz kredytów konsumpcyjnych o około 10%. Takie są przewidywania, jaka będzie rzeczywistość nikt tego do końca nie potrafi przewidzieć. Czy w takiej sytuacji klienci będą starać się jeszcze o kredyty, a jeżeli tak to o jakie? Czy wystarczy im ich osobista wiedza, czy lepsze byłoby doradztwo kredytowe? Pytań jest wiele. Zastanawia w tym wszystkim tylko jedna rzecz. Po co to wszystko, po co majstrować przy i tak już ostrych warunkach kredytowych. Po co zaostrzać sytuację, skoro o kredyty bankowe i tak jest już dostatecznie trudno. Banki doskonale wiedzą komu mogą przyznać kredyt, a komu nie i niepotrzebna jest im do tego rekomendacja T.

    – Będzie mniej złych kredytów, ale zmniejszy się już i tak śladowa akcja kredytowa – przekonuje specjalista od rynku kredytów. – Jeżeli taką politykę kredytowa się przyjmie, to na nic zda się doradztwo kredytowe, na nic opinia fachowców od rynku kredytowego. Obwarujmy wszystko nakazami i zakazami i przestańmy ludziom mydlić oczu łagodzeniem polityki kredytowej, łatwością dostępu do tanich kredytów, całą tą machiną marketingową, która w konsekwencji i tak nic nie daje. Wprowadzanie zamieszania na tym rynku nie pomoże ani bankom, ani tym bardziej klientom

    – O kredyt na mieszkanie staram się już do kilku miesięcy i jak na razie nic z tego nie wynika. Banki bardzo dokładnie prześwietlają moje możliwości kredytowe i żadna rekomendacja T nic tu nie pomoże. Może natomiast zaszkodzić, bowiem banki będą zobligowane do jej przestrzegania – denerwuje się jeden z klientów starających się o kredyt hipoteczny.