Przyjazny kredyt…

Rodzimy się z piętnem kredytu i umieramy na kredyt, ponieważ często wiele rodzin nie stać na godziwy pochówek. Pieniądze, banki, kredyty – nasza szara codzienność. Monteskiusz powiedział, że człowiek jest biedny nie dlatego, że nie ma pieniędzy, ale dlatego, że nie pracuje. Nasze czasy nieco zweryfikowały poglądy Monteskiusza, ale nadal wiele w tym prawdy. Brak pracy spowodował, ze wielu kredytobiorców stało się niewypłacalnych. Trudno więc w takiej sytuacji winić banki, które mocno przykręciły śrubę z kredytami. Odczuliśmy ten fakt bardzo mocno, bowiem nie da się ukryć, że – kolokwialnie mówiąc – zawsze jechaliśmy na kredytach i jechać będziemy. Marilyn Monroe zawsze mawiała, że pieniadze szczęscia nie dają, tylko zakupy. I ma rację bowiem mając w portfelu jedną czy dwie karty kredytowe robiąc zakupy dostajemy małpiego rozumu. Kupujemy bez ładu i składu, rzeczy zupełnie nam niepotrzebne, których zwykle byśmy nie kupili. Ale płacimy kartą, kupujemy na kredyt, nie płacimy żywą gotówką. A to, że za dwa miesiące będziemy musieli się z tego rozliczyć to już zupełnie inna i odległa sprawa. A potem okazuje się, ze nie tak odległa, a my przesypiamy terminy rozliczenia się z bankiem. Niestety przebudzenie zazwyczaj bywa niekoniecznie miłe. O karty kredytowe jest w chwili obecnej stosunkowo łatwo, o wiele gorzej – jak już wspomnieliśmy – o kredyty w banku. Jeszcze 2-3 lata temu o kredyty bez jakichkolwiek zaświadczeń, poręczycieli, bik było bardzo łatwo – kredyty bez sprawdzania to był standard.
– Fakt, ale teraz kredyty bez sprawdzania to już przeszłość. Łatwo powiedzieć bierz kredyty one nie gryzą. Trudniej tę filozofię realizować. Po pierwsze o jakikolwiek kredyt jest teraz bardzo trudno, a po drugie kredyty jednak gryzą i to bardzo gryzą. Nie ma tanich i przyjaznych kredytów. Są natomiast drogie i bardzo drogie kredyty i niestety zaprzyjaźnić się z nimi bardzo trudno, chociaż też trudno bez nich żyć – stwierdził jeden ze stałych kredytobiorców.
Mimo zapewnień o złagodzeniu polityki kredytowej banki jakoś nie przejawiają ku temu ochoty. Niektóre rzeczywiście nieco złagodziły kryteria przyznawania kredytów mieszkaniowych, ale tylko niektóre i też nie zawsze stosują się do swojej reklamowej oferty. Tak czy inaczej kredyty bez zaświadczeń, kredyty bez sprawdzania klienta to już przeszłość, a przeszłość jak wiadomo nie wraca.