Kampanie reklamowe

Kampanie reklamowe Finanse kredyt preferencje Jeszcze dwa trzy lata temu o szybki kredyt gotówkowy było bardzo łatwo i wystarczyło tylko złożyć wniosek i mieć jakieś tam stałe dochody. Kryzys sprawił, że o każdy kredyt jest już teraz o wiele trudniej, ponieważ banki nie szastają już tak pieniędzmi jak kiedyś, poza tym teraz już o wiele bardziej prześwietlają swoich klientów. Banki wolą dmuchać na zimne, ponieważ bardzo sparzyły się na tak zwanych złych kredytach. Złe kredyty – jak je bankowcy nazywają – to kredyty spłacane z dużym opóźnieniem, albo w ogóle nie spłacane. Jest ich niestety coraz więcej, ponieważ kryzys sprawił, że wiele firm zbankrutowało, a ich pracownicy pozostali bez pracy. Kredyty natomiast trzeba spłacać, tylko gdy nie ma dochodów to nie ma z czego zapłacić kolejnych rat i tak tworzą się zaległości. Mimo to, w kampaniach reklamowych, które banki nadal prowadzą, nie brakuje ofert szybkich kredytów bez bik i zaświadczeń. Ponoć bankom wystarczy tylko dowód osobisty oraz niewielkie nawet, ale stałe dochody. Praktyka jednak uczy, że to tylko chwyt marketingowy, ponieważ bank i tak dokładnie sprawdzi każdego klienta i co najważniejsze każe dostarczyć odpowiednie dokumenty. Zresztą najczęściej na ulotkach reklamowych o kredytach drobnym drukiem na końcu ulotki dopisywane są pouczenia o postępowaniu banku. Dlatego szybki kredyt gotówkowy może okazać się nie taki szybki, ale co najistotniejsze w tej sprawie nie taki również tani. Zresztą nigdy nie było tanich kredytów, a małe oprocentowanie, tak często reklamowane przez banki, to nie całkowity koszt kredytu. Najczęściej banki „zapominają” dopisać jakie są tak zwane opłaty manipulacyjne, prowizje, marże. Jeżeli to wszystko zliczymy to okaże się, że całkowite oprocentowanie kredytu wyniesie na przykład nie 15-17%, a 60 i więcej procent. Z ostatnich informacji dziennika gazety prawnej wynika, że tak właśnie jest, że niemal wszystkie banki stosują lichwiarskie zasady w pożyczaniu pieniędzy, a prym wiodą getin bank, w którym rzeczywiste oprocentowanie kredytu jest nawet wyższe niż 60 procent, eurobank i paribans fortis, w których realne oprocentowanie sięga 57%. Podobna, a nawet jeszcze gorsza jest sytuacja w firmach pożyczkowych.
– To prawda, kiedyś połakomiłem się na taki szybki kredyt gotówkowy w jednej z firm pożyczających pieniądze, ponieważ na gwałt potrzebowałem gotówki, a w bankach pewnych procedur nie da się przeskoczyć i trwało by to za długo. Oczywiście nie przeczytałem umowy, w ciemno ją podpisałem i już na samym niemal wstępie firma ta pobrała sobie niemałą prowizję. Po roku postanowiłem sprawdzić ile mi jeszcze pozostało do spłaty i okazało się, że przez ten rok spłacałem jedynie odsetki, a kapitał pozostał nawet nie ruszony. Dlatego wziąłem jak tylko szybko się dało kredyt w banku i spłaciłem jak najszybciej tamten nieszczęsny kredyt. Nie ma więc szybkich i tanich kredytów, a jeżeli ktoś naprawdę chce szybkich pieniędzy musi się liczyć z dużymi kosztami – powiedział jeden z klientów.